środa, 28 września 2011

Rynek bizona

"All it takes is to follow some simple steps and keep going no matter what"
Przepis na sukces według Marcusa De Maria.

Większość z was może nigdy nie słyszała o Marcusie i zastanawia się kto to taki. Część może pamięta go z filmu Sekret. Jest to człowiek, któremu udało się ten sukces osiągnąć. Z biednego, zadłużonego chłopaka stał się osobą niezależną finansowo. Opracował system, dzięki któremu jest w stanie osiągać stałe dochody i teraz dzieli się nim z innymi. Oczywiście odpłatnie, co sprawia, że ja sam jeszcze z niego nie korzystam, ale myślę, że w przyszłości warto będzie spróbować. Co to takiego? Otóż wszystko opiera się na rynku bizona.

Każdy, kto interesuje się giełdą papierów wartościowych wie, co to jest rynek byka i rynek niedźwiedzia. Są to obrazowe określenia tego co dzieje się na rynku. Gdy akcje rosną to mówi się, że to rynek byka. A gdy spadają, że niedźwiedzia. A co jest gdy akcje są w trendzie bocznym? Otóż Marcus określił to rynkiem bizona i na tym opiera się cały jego sukces. Poniżej przedstawię wam ogólnie całą ideę z tym związaną.

Tak jak wspominałem wcześniej, sam jeszcze z tego systemu nie korzystam. Miałem jednak okazję kilka lat temu być na spotkaniu prowadzonym przez Marcusa. Odkryłem wtedy istnienie spreadbettingu i zgłębiając temat natrafiłem na jego system. Cena kilku tysięcy funtów za kurs była wtedy dla mnie za duża, i w sumie nadal taka jest. Na razie więc tylko poznałem o co w tym wszystkim chodzi. Cała filozofia polega na trafnym wyborze akcji będących w rynku bizona.

Jest on wtedy, gdy kurs danej akcji znajduje się w trendzie bocznym. Określa się wtedy widełki cenowe w okresie 2-3 miesięcy. Jeśli kurs znajduje się w ich obrębie przez cały czas to jest to właśnie buffalo market. Takie akcje można wtedy zacząć analizować.

Aby były one jak najlepiej wybrane, muszą spełniać kilka warunków określonych przez Marcusa:
  • muszą być co najmniej trzy odbicia od linii wsparcia,
  • musi być jasny trend (któryś z trzech),
  • cena musi być powyżej 10$ (dla bezpieczeństwa) - jak widać system przeznaczony na bardziej dojrzały rynek amerykański
  • obrót powyżej 200,000 akcji
  • stosunek zysku do straty co najmniej 2:1 - czyli możliwość zarobku musi być co najmniej dwa razy większa niż strata (np. ustawia się stop loss 1$ poniżej ceny wejścia, a widełki są szerokie na 5$ to mamy 5:1)
 Jeśli akcje spełniają te warunki to można je kupować. W ten sposób (tak mówi Marcus) można co miesiąc zarobić conajmniej 3%-6%, co w skali roku, przy procencie składanym, daje porządny zwrot. Jego system pozwala wynajdować takie akcje i od nas tylko zależy, czy w nie wejdziemy czy nie. Wszystko powinno nie zajmować więcej jak 10 minut dziennie.

Aby takie inwestowanie było jeszcze bezpieczniejsze, zaleca:
  • ustawiać stop loss,
  • obstawiać short i long,
  • dywersyfikować,
  • pamiętać o stosunku zysku do strat (co najmniej 2:1).
Jak to się ma do naszych polskich warunków? Trudno powiedzieć. Nasza giełda jest jeszcze stosunkowo młoda i te warunki mogą być trudne do spełnienia przez rodzime spółki.  Należałoby przeanalizować rynek, czy takie przypadki miały już miejsce i czy rzeczywiście dałyby zarobić. Przy ograniczonych możliwościach naszej giełdy, może to być system tylko dla inwestujących w USA lub UK.

Sam system jest dość ciekawy. Może dałoby się znaleźć jakieś podobne prawidłowości nad Wisłą. Miłośnicy analizy technicznej powinni mieć spore pole do popisu. Skoro komuś się już udało "w miarę przewidzieć rynek" i na tym zarabiać, to może coś podobnego można zrobić i u nas. Wystarczy śledzić czyjeś kroki i iść do przodu....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz