Zaczyna powoli coś się dziać u mnie z nieruchomościami. Jak dotąd było to głównie mówienie o inwestowaniu w nie, a teraz doszły do tego jeszcze czyny. Jeszcze nic wielkiego, ale lepiej robić małe kroczki niż stać w miejscu.
W podsumowaniu ostatniego miesiąca wspominałem, że przymierzam się do zainwestowania w coś nie drogiego. Mam do wyboru kilka lokacji i tylko ode mnie zależy, czy się na coś zdecyduję. Troche mi się nie podoba, że większość z nich jest daleko poza Londynem i nie będę miał możliwości zająć się nimi osobiście. Jednak jestem gotowy zaryzykować. Rozmawiałem ostatnio z jednym odnoszącym sukcesy inwestorem i poradził mi żebym spróbował. On sam ma kilka nieruchomości wokół Glasgow, a mieszka na południe od Londynu. To, że są daleko nie ma znaczenia, dopóki przynoszą zyski. Najważniejsze, aby kupić tą pierwszą nieruchomość. Później powinno być łatwiej i można coś szukać bliżej siebie.